Obserwatorzy

środa, 25 kwietnia 2018

„KRÓL KIER” ALEKSANDRA POLAK

„KRÓL KIER” — ALEKSANDRA POLAK



Wydawnictwo: Czwarta Strona.
Ilość stron: 357.

Pierwszy tom serii „Circus Lumos”.

Alicja jest w ostatniej klasie liceum i z wielką ekscytacją odlicza dni do studniówki, która ma być piękną i niesamowitą imprezą. Mimo że nie wszystko idzie zbytnio po jej myśli, to i tak stwierdza, że nic nie może zniszczyć jej wymarzonego wieczoru. Łącznie z kantem szafki, w jaką uderza zaledwie chwilę przed balem.

A potem jest jeszcze gorzej.

Aby to wynagrodzić, przyjaciółka głównej bohaterki, Julia, zabiera Alicję parę dni później na wystawę o tematyce cyrkowej. Dziewczyny są zafascynowane (zresztą kto by nie był?), podziwiają z zachwytem wszystko wokół… i wszystkich.

Alicji wpada w oko pewien blondyn o rzadko spotykanym imieniu — Hadrian.

I to imię już samo w sobie zwiastuje nowe, hm, nieziemskie wydarzenia. Pełne magii i demonów.

W historii pojawia się wielu bohaterów i każdy jest jedyny w swoim rodzaju mimo podobieństw.

Mamy Alicję, trochę rozmarzoną marzycielkę, szaloną i dość głupkowatą Julię oraz wspaniałego Hadriana. W międzyczasie przewija się również wcale nie taki stereotypowy podrywacz, Edward, który jest naprawdę świetnym przyjacielem i pocieszycielem. Dodatkowo czasami widzimy chłopak Julii, Amira, jednak jego wątek pryska jak bańka mydlana już na samym początku.

I szczerze mówiąc?

Na początku i na końcu książki mamy wszystkie wspaniałe postaci, ale w środku autorka jakby o nich zapomniała. Liczy się tylko Alicja i Hadrian, no, w pewnych momentach rodzina chłopaka. Bardzo mnie zabolał niedociągnięty wątek z Edwardem, bo miał potencjał. Julia i Amir również zostali w tyle, choć wprowadzali trochę humoru, czego tam mi właśnie zabrakło. Moim zdaniem były to postacie nie do końca przemyślane, a naprawdę tego brakowało. Wątek rodziców Alicji także mógłby być bardziej rozwinięty, bo to, kiedy w odwiedziny wpada ciotka z dwójką nieznośnych kuzynów jest już kompletnie niezwiązane z fabułą, nie ma żadnego ciągu dalszego. Byli, a potem ich nie było.

Nie mogę jednak powiedzieć, że autorka nie ma bogatego języka, bo opisy emocji są serio dobre. Dobór stylu do opowieści także, nie jest w stu procentach młodzieżowy, ale i tajemniczy oraz mroczny. Idealnie pasuje do historii.

Jest jednak jeszcze jedna rzecz, która odejmuje nieco książce: wlecząca się fabuła. Ja wszystko rozumiem, wydarzenia też nie mogą biec na złamanie karku, ale z początku mogłyby ciut ruszyć. Choć troszeczkę. Bo było odrobinę nudno w niektórych momentach.

Mimo wszystko książkę czytało się naprawdę dobrze i zaskakująco szybko. Co prawda trudno było mi ruszyć, bo okładka skutecznie przyciąga wzrok i odciąga od czytania, jednak potem dosłownie „chłonęłam” rozdziały i strony. Jeju, te zdobienia… ❤

Zdecydowanie Czwarta Strona wykonała kawał dobrej roboty z okładką, a Aleksandra Polak — z napisaniem książki.

Jestem jak najbardziej pozytywnie zaskoczona (mimo stereotypu o polskich autorach) i nie mogę się doczekać, aż sięgnę po drugi tom.

Moja ocena: 8/10.

A Wy — czytaliście? A może zamierzacie?

Więcej zdjęć z tą śliczną okładką na moim instagramie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz