Obserwatorzy

środa, 29 sierpnia 2018

„BUNTOWNICZKA Z PUSTYNI” ALWYN HAMILTON

„BUNTOWNICZKA Z PUSTYNI” — ALWYN HAMILTON



Wydawnictwo: Czwarta Strona.

Bardziej wybuchowa niż proch strzelniczy!
Bezkresne piaski pustyni przemierzają tajemnicze bestie, w których żyłach płynie czysty ogień. Krążą pogłoski, że istnieją jeszcze takie miejsca, w których dżiny wciąż parają się czarami. Lud Miraji coraz mocniej występuje przeciwko tyranii Sułtana. Każda noc pośród wydm pełna jest niebezpieczeństw i magii. Jednak osada Dustwalk nie jest ani magiczna, ani mistyczna – to zabita deskami dziura, którą nastoletnia Amani pragnie opuścić przy najbliższej okazji.
Buntowniczka wierzy, że dzięki talentowi w posługiwaniu się bronią, uda jej się uciec spod opieki despotycznego wuja. Podczas zawodów strzeleckich poznaje Jina – tajemniczego i przystojnego cudzoziemca, który może jej pomóc w realizacji planów. Amani nie przypuszcza jednak, że jedna, ryzykowana decyzja, sprawi, że będzie musiała uciekać przed armią Sułtana, ramię w ramię ze zbiegiem oskarżonym o zdradę stanu.
Opis wydawnictwa Czwarta Strona.
Amani to nastolatka żyjąca marzeniami, która po śmierci rodziców trafiła do wuja i jego żon. Przez całe swoje dzieciństwo strzelała z innymi dzieciakami do pustych puszek na pustyni, rewolwer jest jej więc bardzo dobrze znajomy i za jego pomocą stara się uciec do „lepszego” życia. I je odnajduje — choć nie do końca takie, jakie sobie wymarzyła.
Książka jest utrzymana w klimacie gorącym i idealnym na wakacje, każda strona parzy w palce pustynnym słońcem, przedzierającym się przezeń do czytelnika. Styl autorki swoją lekkością zabiera nas do krainy Amani, gdzie dżiny i koszmary pustyni czyhają na każdym kroku. Cała gama emocji sprawia, że od powieści nie można się oderwać, zaczynając od nutki humoru, który rozbawia do łez, przez nieustającą akcję, na tajemnicach i rosnącej stercie pytań bez odpowiedzi skończywszy.
Kreacja Amani oraz Jina nie jest wprawdzie najbardziej oryginalna, ale wszystkie te detale, które tworzą ich niezwykłą i nadzwyczajną znajomość, sprawiają, że nie można przestać uśmiechać się na samą wzmiankę o nich (tak jak ja właśnie szczerzę się w tym momencie!).
Świat przedstawiony jest w niesamowitym stylu, lekko, ale także i okrutnie. Nie można się oderwać od książki!
Jak dla mnie „Buntowniczka z pustyni” zasługuje na uwagę oraz osiem z dziesięciu piaskowych koron!
Moja ocena: 8/10.

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

„SZKLANY TRON” SARAH J. MAAS

„Szklany Tron” Sarah J. Maas



Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 512

Siedemnastoletnia Celeana to najlepsza zabójczyni w całym Adarlanie, jednak pewnego dnia popełnia ogromny błąd i zostaje zesłana do obozu pracy w kopalni soli w Endovier. Aż rok później otrzymuje propozycję od samego księcia Doriana, dzięki której może odzyskać wolność.

Wystarczy tylko, że weźmie udział w turnieju na Obrońcę Króla, gdzie albo wygra i będzie cieszyć się wolnością po czterech latach służby, albo zostanie z powrotem odesłana do obozu i prawdopodobnie nie dożyje następnej wiosny.

Kiedy turniej się rozpoczyna, po kolei giną jego uczestnicy w dziwnych okolicznościach… Celeana musi odnaleźć mordercę, zanim sama stanie się ofiarą.

Książka ta to debiut Sarah J. Maas, który dopracowywała przez dziesięć lat, a mimo wszystko jest pełen absurdów. Sam tytuł Celeany, Najlepszej Zabójczyni Adarlanu, sprawiał autorce kłopot. Nie potrafiła konsekwentnie go używać. W końcu jaka zabójczyni otrzymałaby własną służącą, kompleks komnat i jeszcze otwarty balkon? Kto umieściłby największą przestępczyni w pałacu, przy samym królu? Pomijając te sprawy, było takich absurdów jeszcze więcej.

Kreacja Celeany była typowa — piękna, szorstka, okropna, sarkastyczna i znająca przeróżne odzywki — ale także i tutaj Sarah J. Maas się gubiła. Jeśli już nadajemy postaci taki tytuł, wypadałoby ją na taką postać wykreować. Natomiast to, że Celeana poczuła mdłości na widok trupa, jest nierealne. Morderczyni, która zabijała przez parę lat, robi się niedobrze na widok krwi? Jeju, jak?

Ale w książce absurdy są wynagrodzone ogromną dawką humoru i scen romantycznych. Mamy przekomarzanki zarówno Celeany z księciem Dorianem, jak i kapitanem Gwardii Królewskiej, Chaolem. Są to urocze sceny, choć czasami miałam wrażenie, że nasza zabójczyni za mocno wodzi za nos Doriana. Wręcz bawi się nim, co nawet mnie utwierdza na końcu książki. Jest to naprawdę okrutne z jej strony.

Na kreację świata autorka daje mocny nacisk, dzięki czemu łatwiej jest sobie wyobrazić Erileę nawet pomimo mapy. Mamy również intrygi na tle politycznym, co sprawia, że akcja staje się jeszcze ciekawsza.

Nie brakuje tu także zazdrości o księcia czy żądzy władzy, a również brutalności. Niemniej jednak można zauważyć, że w Dworach nie było jej tyle więcej, co była lepiej przedstawiona.

Jako że „Szklany Tron” to debiut Maas, da się zauważyć, jak wiele doświadczenia nabrała przed napisaniem „Dworu Cierni i Róż”. Jest to mocno widoczne szczególnie przy opisach emocji, gdzie w „Szklanym Tronie” mamy je zapisywane kompletnie inaczej i bardziej płytko. Ale jak to z Sarah J. Maas bywa, jej styl jest na tyle charakterystyczny, że ten typowy dla niej klimat czuć już od pierwszych stron.

I pomimo wszelkich absurdów, nonsensów i zagubień autorki, „Szklany Tron” to naprawdę godna polecenia książka, która jest idealną młodzieżową fantasy na każdą porę roku. Lekka, przyjemna, pełna humoru, ale i owiana tajemnicą — czyli to, co tygryski lubią najbardziej!

Myślę, że jak najbardziej zasługuje na uwagę!

Moja ocena: 7/10.