Obserwatorzy

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

„SZKLANY TRON” SARAH J. MAAS

„Szklany Tron” Sarah J. Maas



Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 512

Siedemnastoletnia Celeana to najlepsza zabójczyni w całym Adarlanie, jednak pewnego dnia popełnia ogromny błąd i zostaje zesłana do obozu pracy w kopalni soli w Endovier. Aż rok później otrzymuje propozycję od samego księcia Doriana, dzięki której może odzyskać wolność.

Wystarczy tylko, że weźmie udział w turnieju na Obrońcę Króla, gdzie albo wygra i będzie cieszyć się wolnością po czterech latach służby, albo zostanie z powrotem odesłana do obozu i prawdopodobnie nie dożyje następnej wiosny.

Kiedy turniej się rozpoczyna, po kolei giną jego uczestnicy w dziwnych okolicznościach… Celeana musi odnaleźć mordercę, zanim sama stanie się ofiarą.

Książka ta to debiut Sarah J. Maas, który dopracowywała przez dziesięć lat, a mimo wszystko jest pełen absurdów. Sam tytuł Celeany, Najlepszej Zabójczyni Adarlanu, sprawiał autorce kłopot. Nie potrafiła konsekwentnie go używać. W końcu jaka zabójczyni otrzymałaby własną służącą, kompleks komnat i jeszcze otwarty balkon? Kto umieściłby największą przestępczyni w pałacu, przy samym królu? Pomijając te sprawy, było takich absurdów jeszcze więcej.

Kreacja Celeany była typowa — piękna, szorstka, okropna, sarkastyczna i znająca przeróżne odzywki — ale także i tutaj Sarah J. Maas się gubiła. Jeśli już nadajemy postaci taki tytuł, wypadałoby ją na taką postać wykreować. Natomiast to, że Celeana poczuła mdłości na widok trupa, jest nierealne. Morderczyni, która zabijała przez parę lat, robi się niedobrze na widok krwi? Jeju, jak?

Ale w książce absurdy są wynagrodzone ogromną dawką humoru i scen romantycznych. Mamy przekomarzanki zarówno Celeany z księciem Dorianem, jak i kapitanem Gwardii Królewskiej, Chaolem. Są to urocze sceny, choć czasami miałam wrażenie, że nasza zabójczyni za mocno wodzi za nos Doriana. Wręcz bawi się nim, co nawet mnie utwierdza na końcu książki. Jest to naprawdę okrutne z jej strony.

Na kreację świata autorka daje mocny nacisk, dzięki czemu łatwiej jest sobie wyobrazić Erileę nawet pomimo mapy. Mamy również intrygi na tle politycznym, co sprawia, że akcja staje się jeszcze ciekawsza.

Nie brakuje tu także zazdrości o księcia czy żądzy władzy, a również brutalności. Niemniej jednak można zauważyć, że w Dworach nie było jej tyle więcej, co była lepiej przedstawiona.

Jako że „Szklany Tron” to debiut Maas, da się zauważyć, jak wiele doświadczenia nabrała przed napisaniem „Dworu Cierni i Róż”. Jest to mocno widoczne szczególnie przy opisach emocji, gdzie w „Szklanym Tronie” mamy je zapisywane kompletnie inaczej i bardziej płytko. Ale jak to z Sarah J. Maas bywa, jej styl jest na tyle charakterystyczny, że ten typowy dla niej klimat czuć już od pierwszych stron.

I pomimo wszelkich absurdów, nonsensów i zagubień autorki, „Szklany Tron” to naprawdę godna polecenia książka, która jest idealną młodzieżową fantasy na każdą porę roku. Lekka, przyjemna, pełna humoru, ale i owiana tajemnicą — czyli to, co tygryski lubią najbardziej!

Myślę, że jak najbardziej zasługuje na uwagę!

Moja ocena: 7/10.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz