,,Klątwa Przeznaczenia" — Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka
Liczba stron: 810. Wydawnictwo: Novea Res.
Arienne, młoda czarodziejka, szukając schronienia przed grożącym jej niebezpieczeństwem, postanawia zaufać swojemu Przeznaczeniu. Uzbrojona jedynie w magiczne umiejętności oraz kobiecą intuicję i spryt, przybywa do siedziby Związku – bractwa rządzonego twardą męską ręką, gdzie nie ma miejsca dla inteligentnych, uzdolnionych kobiet, takich jak ona. Zmuszona znosić liczne upokorzenia ze strony bezwstydnych Związkowców, Arienne wchodzi pod protektorat jednego z najsilniejszych i najgroźniejszych z nich. Nie spodziewa się jednak, że za sprawą intrygującego czarnowłosego mężczyzny cały jej plan się skomplikuje, zaś Los wyznaczy im wspólną misję. ~ opis wydawnictwa.
Sięgając po ,,Klątwę", miałam nadzieję na fantasy, jakiego pełno –pomyliłam się, choć nie do końca. Fabuła nie jest ani prosta, ani jakoś bardzo skomplikowana.
Dopiero na 700 stronie mogłam zacząć snuć domysły, które potem okazały się prawdą, a zakończenie było przewidywalne do bólu. Historia sama w sobie była ciekawa, na swój sposób wciągająca.
Styl autorek jest dobry, aczkolwiek te wszystkie nagłe zmiany narracji i ,,ha, ha, ha" w dialogach niszczą wszystko. Z początku denerwowała mnie ta zmiana z pierwszo- do trzecioosobowej narracji, ale z rozdziału na rozdział przestałam na to zwracać uwagę. Niekiedy kwestie bywają tak sztuczne, że miałam tylko ochotę rzucić książką przez okno. Przesłodzone, zbyt dziecinne.
Niektórzy bohaterowie są świetnie wykreowani, niektórzy fatalnie. Przykładem fatalnego wykreowania jest dla mnie główna bohaterka, która wydawała się nie tyle papierowa, co po prostu nierealistyczna (i nie mówię tu o magii). Severo zaś nadal jest dla mnie zagadką i cieszę się, że chociaż odstaje od typowych bad boyi. Poza tym pokochałam Taidę, Vena, Nukki, Zoe i Gavina. To chyba bardziej dla nich trwałam w tej historii.
Poza tym jest jedna rzecz, jakiej nie mogę zrozumieć. Relacja między Arienne a Severem. W książce fantasy na wiele możemy pozwolić autorowi, ale czy nagłe fascynowanie się urodą swojego oprawcy też jest dozwolone?
Świat za to jest przedstawiony bardzo dobrze. Czarna Twierdza to okropne miejsce, Schatten mnie intryguje, Tahitania zaś zapiera dech w piersi. Opisy są przejrzyste, łatwo jest sobie wszystko wyobrazić.
Poza tym jest jedna rzecz, jakiej nie mogę zrozumieć. Relacja między Arienne a Severem. W książce fantasy na wiele możemy pozwolić autorowi, ale czy nagłe fascynowanie się urodą swojego oprawcy też jest dozwolone?
Świat za to jest przedstawiony bardzo dobrze. Czarna Twierdza to okropne miejsce, Schatten mnie intryguje, Tahitania zaś zapiera dech w piersi. Opisy są przejrzyste, łatwo jest sobie wszystko wyobrazić.
Uważam również tę pozycję za, w pewnym sensie, odważną. Magia, odrobina przemocy, to nie wszystko w tej książce. W niej kobiety są nieważne, mężczyźni nie przejmują się ich losami. One są głównie od tego, by zaspokajać potrzeby swych mężów i wydawać na świat dzieci, w Czarnej Twierdzy zaś tylko po to, by umilać noce Mistrzom, którzy twardą ręką rządzą Świętą Organizacją. Niestety, "Klątwa Przeznaczenia" jest schematycznym romansem z odrobiną magii, choć przedstawionym w inny sposób. Ale nadal schematycznym.
Mimo że nie jest to najlepsza książka, jaką dotychczas czytałam, to i tak nie żałuję jej przeczytania. Choć w pewnych momentach miałam nieodparte wrażenie, że autorki ciągnęły niektóre sceny na siłę, a inne bywały odrobinę niedopracowane. W każdym razie trudno mi powiedzieć, czy książkę polecam, aczkolwiek na pewno nie odradzam.
Moja ocena: 5/10.
A jak Wasze spostrzeżenia na ten temat? :D
Mimo że nie jest to najlepsza książka, jaką dotychczas czytałam, to i tak nie żałuję jej przeczytania. Choć w pewnych momentach miałam nieodparte wrażenie, że autorki ciągnęły niektóre sceny na siłę, a inne bywały odrobinę niedopracowane. W każdym razie trudno mi powiedzieć, czy książkę polecam, aczkolwiek na pewno nie odradzam.
Moja ocena: 5/10.
A jak Wasze spostrzeżenia na ten temat? :D


