Obserwatorzy

czwartek, 3 maja 2018

„OSTATNIE POŚWIĘCENIE” RICHELLE MEAD

OSTATNIE POŚWIĘCENIE — RICHELLE MEAD



Wydawnictwo: Nasza Księgarnia.

Szósty i zarazem ostatni tom serii „Akademia Wampirów”.

Recenzja zawiera spoilery dotyczące poprzednich części!

Po wszystkich ciężkich przeżyciach z poprzednich tomów, Rose zostaje oskarżona o morderstwo królowej, a do tego wszystkiego dochodzi tajemniczy liścik niby od królowej napisany w tę feralną noc. A gdy — o ironio! — dampirzyca trafia do byłej celi Dymitra, kompletnie traci zmysły. Zamknięta w tym samym miejscu, co wcześniej on. W tej celi…

I wtedy zaczyna się akcja, ucieczki, strzygi, współprace z nimi. I kiedy już wszyscy tracą nadzieje na oczyszczenie dobrego imienia Rose Hathaway, nagle pojawia się iskierka, która może zapłonąć — Lissa zgłasza się do kandydatury na królową, a tymczasem zbiegli poszukują jeszcze jednego Dragomira. Tylko to dziecko, wprawdzie nieślubne, może pomóc.

Nie zabrakło w książce akcji, opisów, zabawnych czy też mrożących krew w żyłach dialogów, jednak postawiona przez poprzedni tom poprzeczka nie została pokonana. Mimo tego wszystkiego czytało mi się to ciężej od „W mocy ducha” i częściej było nudno. Z początku dość długo byliśmy przetrzymywani w miejscu. A kiedy coś się działo, było tego za dużo, aby za chwilę znowu główna bohaterka poczynała nieco zanudzać.

Niemniej jednak mimo wszystko dobrze się bawiłam, czytając książkę, choć w pewnym sensie także złamała mi moje czytelnicze serduszko. Brakowało mi jednak czegoś, takiego klimatu Akademii.

Nie mogę jednak powiedzieć, że styl autorki się pogorszył, co to, to nie! Styl z każdego tomu stawał się coraz lepszy i widać sporą przepaść między pierwszym a właśnie ostatnim. Tutaj bardziej ucierpiała fabuła i akcja.

Mieliśmy mnóstwo pięknych i wzruszających momentów, łącznie z romantycznymi wątkami, masą Adriana i w końcu dowiedzieliśmy się czegoś nie tylko o rodzinie Hathaway, ale i Dragomir. I to naprawdę ciekawy wątek rodzinny.

Podobało mi się, jak zostało to poprowadzone, jak powoli odkrywamy prawdę rodziny Wasylisy, która mnie zaskoczyła. Kompletnie nie tego się spodziewałam.

Jednak zawiodłam się na końcówce. Zakończenie było — moim zdaniem — przesłodzone, było weń za dużo słodyczy. Mimo że przez to, co się stało, Lissę i Rose spotyka rzecz, o której mówił niegdyś brat największego wroga dziewcząt. I wtedy poczułam takie dziwne uczucie, które nie sposób opisać. Byłam i zaskoczona, i wręcz ciutkę zdezorientowana sytuacją. To uratowało różowiutkie zakończenie serii.

Podsumowując, na pewno będę tęsknić za murami Akademii, za tymi intrygami i wyskokami — może zbyt idealnej, ale wciąż — Rose. A przede wszystkim będę tęsknić za Adrianem ;D.

Książka jak najbardziej dobra i cała seria godna polecenia, mimo że pierwsze trzy tomy nie są wystarczająco przekonujące doń.

Moja ocena: 8/10.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz