„W szponach mrozu” — Richelle Mead
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 328
Seria: „Akademia Wampirów”
Drugi tom cyklu „Akademia Wampirów” opowiadający o dalszych losach naszych dwóch nierozłącznych (i to dosłownie!) przyjaciółek.
Recenzja zawiera spoilery dotyczące pierwszej części! Recenzję pierwszej możesz przeczytać [tutaj].
Po nieudanej próbie porwania Wasylisy Dragomir — wampirzycy szlachetnej krwi, która jest równocześnie ostatnim przedstawicielem swojego rodu — księżniczka wraz z Rose wracają do Akademii.
I zamiast dostać więcej odpowiedzi, jest na odwrót, kiedy się okazuje, że nagle strzygi zaczęły współpracować z ludźmi, liczba pytań więc wzrasta do tego stopnia, że trudno nam się niekiedy połapać. Ponadto zjawia się tajemniczy Adrian, którego naprawdę nie sposób nie kochać…
Niewiele chcę zdradzać z fabuły, bo jest w tej książce zdecydowanie więcej zwrotów akcji w porównaniu do pierwszej części. No i jest to tom poświęcony głównie rozterkom miłosnym nie tylko Rose. Póki z Dymitrem się skrywają, są poniekąd bezpieczni, ale w ich relacji zjawia się nagle ktoś trzeci.
A potem czwarty.
No i na dokładkę piąty.
Historia trzyma w napięciu, a na końcu trudno nie uronić choćby łzy. Nadal czuję jakiś niewielki ból, kiedy w trzecim tomie jest wspominana pewna rzecz. Uch…
Nie mogłam się na tyle oderwać, że udało mi się przeczytać tę część w jeden wieczór.
Może opisy brutalnych scen nie były takie, jak w „Dworze Cierni i Róż ”, niemniej jednak robiły wstrząsające wrażenie.
Co do stylu autorki — bardzo mnie zaskoczył. Richelle Mead w pierwszym tomie Akademii głównie prowadziła dialogi z przeplatanymi przez nie drobnymi opisami, natomiast tutaj — opisy, w końcu poznajemy główną bohaterkę i lepiej przyglądamy się życiu uczniów. Niestety, ale jest również niewielki, acz irytujący, minus — autorka streszcza nam cały pierwszy tom w „prologu”, a potem powtarza te same opisy, jak gdyby chciała przypomnieć czytelnikowi jedne z mniej istotnych faktów. I to tak co pięć stron. Szczerze mówiąc, jak już tylko widzę te opisy, to je omijam. Inaczej chyba bym zasnęła w środku akcji.
Mimo że główna bohaterka jest dla mnie w dalszym ciągu dość schematyczna, to coraz bardziej przekonuję się do tej serii i wierzę, że dalej tylko się rozkręca!
Jeśli kiedykolwiek mieliby wznowić ekranizację „Akademii Wampirów” (z tego, co mi wiadomo, nakręcono tylko pierwszą część), to bardzo chętnie bym obejrzała, szczególnie że jest tam tyle zarówno wspaniałych, jak i brutalnych scen!
Mój ulubiony cytat:
Zazdrość sprawia, że wygadujemy najróżniejsze głusptwa.
Moja ocena: 8/10.
(Więcej zdjęć z tą śliczną okładką czy też pierwszym tomem na moim instagramie).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz