„Kroniki Jaaru: Czarny Amulet" — Adam Faber
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Gdzie diabeł nie może, tam Kate Hallander pośle.
To zdanie idealnie określa przygody Kate w drugim tomie „Kronik Jaaru”.
Kate Hallander to nastoletnia czarownice, która odkryła w sobie magiczne talenty niedawno i gdy próbowała rzucić miłosny urok na Jonathana, sprawy się skomplikowały i poplątały niczym jej blond włosy z rana. Jednak gdy mocniejszym szarpnięciem grzebienia je odplątała, wszystko zdawało się wrócić do normy.
No, a przynajmniej prawie.
Gdy ciotka Hillena zabiera nastolatkę wraz ze swoją przyjaciółką Seleną na wakacje do miasta ludzi i wiedźm, by Kate mogła ze swoimi rówieśnikami praktykować czary, dzieją się bardzo nietypowe, wręcz przerażająco, rzeczy. Do tego dawne uczucie Kate do Jonathana znów płonie, gdy w tym dziwnym mieście spotyka i jego…
Książka, w porównaniu do pierwszego tomu, jest pełna akcji. Cały czas coś się dzieje, mamy tajemnice na każdym kroku, zabawne momenty, trochę wątku przyjaźni i zaledwie szczyptę miłości. Do tego dołączają trzy nowe postaci — Lilian, Tom oraz Diana. Lilian to radosna, piękna i gadatliwa czarownica, Tom mądry i inteligentny czarownik, Diana zaś jest najmłodsza z nich, ale za to najbardziej skryta.
Po sytuacji z Erato w pierwszym tomie i tym, jak Kamień wybrał Kate na swoją Strażniczkę, Kate wpada w obsesję i podejrzewa każdą napotkaną osobę o największe zło świata. I praktycznie nigdy nie odgaduje niczyich intencji.
Postać Kate oraz jej fera, Fiona, są wykreowane o wiele lepiej niż w „Księdze Luster”. Widać ich złożony nieco charakter, czego w poprzedniej części po prostu nie było. Dialogi, choć wciąż mam wrażenie, że są niekiedy wymuszone, przychodzą już bohaterom łatwiej i bardziej naturalnie. Czytanie „Czarnego Amuletu” nie męczyło, a sprawiało przyjemność.
Zakończenie mnie zaskoczyło, bo tego się nie spodziewałam. Tajemnice, rodzinne sekrety Jonathana oraz magia w miejscu, w którym zdawała się już dawno temu zasnąć…
Ale właśnie! Rodzina Jonathana i w ogóle sam Jonathan. Tego mi właśnie w „Księdze Luster” brakowało! W „Czarnym Amulecie” mamy więcej o charakterze i uczuciach Jonathana, wygląd jego rodzinnego domu składającego się tak naprawdę z tylko i wyłącznie matki oraz wspomnieniach po zmarłym dawno temu ojcu. Już w pierwszym tomie uważałam, że Jonathan to postać skryta i nieco mroczna, ale tutaj mamy to w (chyba) całej okazałości.
Jednak książka ma również wady. Mimo że widziałam sporo nawiązań do pierwszego tomu, to tak naprawdę „Czarny Amulet” możemy uznać jako inną historię. Może to i zaleta, ale dla mnie jest to minus — historia ma potencjał, który autor nieco marnuje.
Ponadto sam tytuł tej części nie nawiązuje jakkolwiek do historii — wątek owego amuletu pojawia się na samym początku, ginie w środku książki, po czym powraca na dwa zdania w jednym z ostatnich rozdziałów.
Czy można się zawieść tą książką? Myślę, że to zależy od podejścia. Jeśli spodziewamy się drugiego Harry’ego Pottera, możemy się przeliczyć, gdyż „Kroniki Jaaru” to seria baśniowa. Nie mamy zaskakującej fabuły, żadnej brutalności czy skomplikowanej magii — są tu dobro, zło oraz zaznaczona mocno puenta.
Baśniowy klimat książki idealnie łączy się z ciepłym kocem, herbatką oraz jesienną pogodą za oknem. Szczerze mogę polecić drugi tom „Kronik Jaaru” każdemu, kto ma ochotę zasmakować nieco magii.
Moja ocena: 8/10.
Niech magia Jaaru porwie Was do tego świata!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz